Pomimo tego, że dzieci zazwyczaj nazywają swoje lalki Basiami, Kasiami, czy np. po modnej w danej chwili piosenkarce, moja Barbie nosiła i wciąż nosi piękne imię Ariadna :) Nigdy z siostrą nie używałyśmy polskich imion dla lalek, i zawsze mnie dziwiło gdy ktoś tak robił (widać już wtedy wiedziałyśmy, że jesteśmy obywatelkami świata, nie Polski XD ). Ariadna była Amerykanką, miała prawie wszystko co może mieć lalka należąca do dziecka (wtedy kreatywnego i nie leniwego), począwszy od domku, na pieniądzach i listach od znajomych skończywszy. Do tej pory zachowały mi się białe jeansy (Ariadna tak jak ja jest fanką Manic Street Preachers, stąd te BIAŁE jeansy), które uszyłam dla niej ponad pół życia temu, są dokładniej wykonane niż rzeczy które obecnie szyję , a już bez porównania lepiej niż ,ekhem, "jeansy" Mattel. Nic tylko być znowu dzieckiem :D
Gwiazdki i napisy na jeansowej kurteczce i spódniczce są zrobione z czegoś fluorescencyjnego, niestety po tylu latach już nie świecą. Świeciły również kolczyki i spinka do włosów.
Obecnie Ariadna stoi razem Barbie Benetton czyli Amandą w moim pokoju i nie jest używana jako jeden z "ludzi", wygląda na to za mało realistycznie. Za to ja lubię widzieć obydwie gdy leżę w łóżku, więc nie narzekam, w końcu obydwie są "naj" pod każdym względem ;)